Szczerze mówiąc, wydaje mi się to szalone, że musisz tłumaczyć ludziom, dlaczego nie powinno się oceniać czyichś głębszych, ważniejszych cech lub godności na podstawie ich ubrań. To przypomina mi moralność z poziomu pana Rogersa czy Ulicy Sezamkowej. A dorośli będą się dziwić: "Co masz na myśli??"