Jestem bardzo otwarty na krytykę Subramaniana dotyczącą wzrostu PKB Indii — dane z rachunków narodowych mogą być skomplikowane i warto być krytycznym. Ale byłbym ciekaw, co mówią dane o nocnym oświetleniu. Moje odczucie jest takie, że wydają się one pokazywać duże poprawy, ale nie wiem.
Pomysł porównania wzrostu PKB bezpośrednio do zmian w nakładach kapitałowych, takich jak produkcja stali itp. uważam za bardzo dziwną metodologię, ponieważ z definicji nie uchwyci ona rzeczywistego wzrostu wydajności; nie mówiąc już o wzroście usług.
Problem z deflatorami cen towarów wydaje się rozsądny, ale wydaje mi się, że powinien działać w obie strony? tzn. okresy spadających w porównaniu do rosnących cen towarów powinny skutkować odwrotnymi biasami.
W końcu, nawet jeśli akceptujemy, że *wskaźniki wzrostu* PKB są błędne; co ustala poziomy? Ćwiczenie zakłada, że rok bazowy jest poprawny i testujemy zmiany w przesunięciach, ale czy uważamy, że poziomy są prawidłowe? W końcu to też tylko łańcuchowe wskaźniki wzrostu z przeszłości.
124