Najbardziej szokujące zdanie, które usłyszałem w kręgu KOL, to: fani są po to, aby zarabiać pieniądze, a jeśli nie zarabiają, to po co ich mieć? Ogromne zaskoczenie Tego typu poglądów jest mnóstwo: w tym miesiącu nie zarobisz, w przyszłym już nie będzie… więc niezależnie od tego, co to za produkt, niezależnie od tego, czy jest szkodliwy, czy nie, bierzemy wszystko. Ten bloger wciąż aktualizuje, ale zmienił kierunek, jakość treści wyraźnie spadła, a wcześniejsze podstawy są tylko na wytrzymaniu. Nie brakuje współpracy reklamowej, ale przez dwa lata można powiedzieć, że nie ma żadnego postępu. To nie jest odosobniony przypadek, inny bloger nie aktualizował przez ponad rok. Ostatni wpis bardziej przypomina samouspokojenie: chwile blasku w mediach społecznościowych nie są normą, można zarabiać, gdy jest szaleństwo, ale w ciągu ostatnich dwóch lat staje się to coraz bardziej męczące, potrzeba wyrażania siebie maleje, wyczerpane przez reklamy… Blogerzy, którzy dobrze sobie radzą, mają inne zdanie. W ciągu ostatnich dwóch lat ona robi się coraz lepsza, jakość zdjęć również staje się coraz wyższa, a treści są coraz bardziej złożone. Kilka dni temu natknąłem się na jej współpracę z pewną instytucją, która przyniosła artykuł o wysokiej jakości prezentacji, tekstu i estetyki. Warto wiedzieć, że dwa lata temu mogliśmy tylko na to patrzeć! Zbyt silne nastawienie na zysk nie prowadzi daleko. Powoli, a to jest najszybsze. Czy wiecie, o którym blogerze mowa?