Pamiętasz, kiedy ludzie próbowali argumentować, że spór Trumpa z Liz Cheney dotyczył głównie jakiegoś rozwijającego się ideologicznego pęknięcia w GOP? A nie osobistej lojalności, lub jej braku, wobec Trumpa? Co innego mogłoby "ideologicznie" łączyć takie osoby jak Liz, Kinzinger, MTG i Massie?